niedziela, 7 lutego 2016

Test chałwy ukraińskiej ;-) 72 km.

      Lubię na wyjazdach rowerowych odżywiać się chałwą.(raz dziennie, góra 2 ;-)   ) Z punktu widzenia fizjologi wysiłku fizycznego odżywka to nie najlepsza bo tłusta i ciężka dla układu trawiennego. Mimo , że jest słodka jej indeks glikemiczny mieści się w zakresie średnim. Nie ma co ukrywać , że pomijając wadliwie wysoką zawartość tłuszczu  jest to bomba kaloryczna o dużej sile stawiania na nogi po wysiłku. Sprawdzone na sobie i innych . Podawana totalnie wyczerpanym , niewytrenowanym rowerzystom niezdolnym do kontynuowania jazdy czyni naprawdę cuda porównywalne tylko do bodźców wywoływanych przez nadchodzącą od tyłu burzą ;-) .  Wartość energetyczna około 500 kcal w 100g. Nie sposób zaprzeczyć , że kulinarny wynalazek z czasów dawnego Babilonu pomagający ludziom przez wieki w sytuacjach ekstremalnych nie przyda się podczas jazdy współczesnym rowerem. Przeważnie spożywam powszechnie dostępną krajową w formie batonów 100-150g.
   Trafiła mi się w prezencie chałwa zza naszej wschodniej granicy. Duża , bardzo duża - 270 g


Więc co tu dużo myśleć. Na rower i testujemy. Myślę , że do tego celu najlepsza będzie trasa do Sterkowa- Podgórzyc ;-)

Jest tam w lesie taka górka, dosyć wysoka jak na nasze warunki topograficzne taka akurat do wypsztykania się z glikogenu i innych zapasów paliwa.
  Start o świcie. Zimno ale pogoda zapowiada się cacy. Wschód słońca widziany przez rowerową kierownicę to widok przeze mnie bardzo pożądany zwłaszcza jeżeli z podobnej perspektywy mam zobaczyć zachód . Ale nie tym razem...

Dnieje
  Jak tylko jasność pozwala na jazdę w terenie spadam z asfaltu.

W oddali Białowice
   Kieruję się dalej na Nowogród Bobrz. Tam wspinając się ul. Zacisze zauważyłem , że ktoś załatał dziurę w płocie częścią z legendy polskich dróg - starego Stara 21. Teraz ten element określa się grillem...


Tyle razy tędy jechałem i jakoś tego nie zauważyłem. Może dlatego , że nie ma liści. Nie ma co mówić. Niezła profanacja legendy. Część na 100 % oryginalna. Nawet siateczka nie skorodowana do końca.
   Gdyby jakiś kolekcjoner chciał część odzyskać to chętnie wskażę miejsce. Proszę tylko kupić metr siatki ogrodzeniowej na wymianę i pisać na maila ;-) Może się da ustalić miejsce postoju reszty pojazdu...
   Skoro tak się PRL-owsko motoryzacyjnie zrobiło to w Nowogrodzie Bobrz. mamy jeszcze jeden smaczek:
Nysa
  W jednym garażu bez drzwi namierzyłem jeszcze  Fiata 126 wersja z przed liftu ale silnie gratami obłożony i bez wykopków nie przyfocę.
  Miasto kolekcjonerów...

Ciekawe ruiny w Podgórzycach

  Dalej zgodnie z planem zawijam pętlę przez Sterków - Podgórzyce, wracam do Nowogrodu Bobrz. i szukam odpowiedniego miejsca do spożycia. Spożycia chałwy oczywiście. Koniecznie musi być siedzące z ciekawym widokiem i bez towarzystwa. Mam taką " świątynię dumania" pod Białowicami ale tam mi nie po drodze. To nawet dobrze bo tam zjadłem już dużo chałw ze sklepu na L i  pamięć doznań smakowych po ich spożyciu w tym miejscu mogła by mieć wpływ na ocenę  doznań płynących z kubków smakowych podczas testowania  nowej chałwy. Za Nowogrodem Bobrz. znajduję miejsce spełniające warunki w okolicach zbiorników wodnych poniemieckiej fabryki amunicji DAG Alfred Nobel.

Ruiny DAG Alfred Nobel

Ruiny DAG Alfred Nobel


   Na ławeczce dla wędkarzy pochłaniam tradycyjny zestaw : Bieszczadzkie, jabłko i chałwę. Twardsza jest, bardziej krucha. Sprawia wrażenie mniej tłustej i nieco mniej słodkiej od tej ze sklepu na L. Jest na raz za duża. Mimo zdolności w pochłanianiu słodyczy nie dałem jej rady. Zostało na później około 50 g.
  W działaniu jak najbardziej ok. Mimo silnego wmordewindu dojechałem do domu bez posiłku.
  Po drodze spotkałem wiosnę. Jak na 7 lutego to wcześnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz